W środę 23 września w północnej części Łodzi doszło do głośnego huku, który mieszkańcy porównywali do eksplozji. Zgłoszenia napłynęły do służb w związku z dźwiękiem słyszalnym w różnych dzielnicach miasta. Jedno zgłoszenie trafiło do Państwowej Straży Pożarnej w Łodzi, które po sprawdzeniu miejsca zakwalifikowano jako alarm fałszywy w dobrej wierze.
Co spowodowało ten huk?
Przyczyną dźwięku, według komunikatów służb i Dowództwa Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych, był tzw. grom dźwiękowy — sonic boom. Powstaje on, gdy samolot wojskowy leci z prędkością naddźwiękową i przed maszyną tworzy się fala uderzeniowa, którą osoby na ziemi odbierają jako nagły, silny huk. Dowództwo poinformowało, że operowanie lotnictwa w polskiej przestrzeni powietrznej było związane z działaniami obronnymi wobec zagrożeń nad Ukrainą i że w tym czasie naziemne systemy obrony powietrznej osiągnęły stan gotowości.
Kto potwierdził wyjaśnienie?
O tym, że dźwięk miał charakter sonic boom, mówiły miejskie i wojewódzkie służby. Podkom. Kamila Sowińska z Komendy Miejskiej Policji w Łodzi wskazała na przekroczenie bariery dźwięku przez odrzutowce. Rzecznik Komendanta Wojewódzkiego PSP w Łodzi bryg. Jędrzej Pawlak przekazał informację o zgłoszeniach i ich wstępnej weryfikacji. Prezydent miasta Hanna Zdanowska ogłosiła na swoim profilu, że Wojsko potwierdziło, iż huk powstał wskutek przekroczenia bariery dźwięku przez polskie samoloty bojowe.
Jak postępować po usłyszeniu podobnego huku?
Służby przypominają o podstawowych zasadach bezpieczeństwa w takich sytuacjach. Zalecane jest unikanie wychodzenia na zewnątrz w celu poszukiwania źródła huku, oddalenie się od okien i przeszkleń oraz obserwowanie oficjalnych komunikatów Rządowego Centrum Bezpieczeństwa, Dowództwa Operacyjnego oraz lokalnych straży i policji. W razie zauważenia szczątków, pożaru, uszkodzeń budynków lub poszkodowanych należy dzwonić pod numer 112; w innych przypadkach służby proszą o przekazywanie informacji za pośrednictwem standardowych kanałów zgłoszeniowych.
Państwowa Straż Pożarna w Łodzi otrzymała przy tym jedno zgłoszenie związane z hukiem, które po sprawdzeniu uznano za alarm fałszywy w dobrej wierze.