Po spotkaniu w Chorzowie trener Kamil Socha przed kamerami i dziennikarzami wyraził ostre zastrzeżenia wobec pracy sędziów. Socha mówił, że decyzje z początku meczu — serie rzutów rożnych i interakcje w polu karnym — doprowadziły do bramki, która zadecydowała o losach pojedynku. Podczas konferencji trener pokazał nagrania na laptopie i komentował przebieg tej sytuacji. Powiedział też, że to już siódmy mecz i trzecia bramka stracona po błędzie arbitra.
Co wydarzyło się przy decydującej bramce?
Socha opisał sekwencję zdarzeń zaczynającą się od dwóch rzutów rożnych, po których miały wystąpić faulowe zachowania gospodarzy wobec jego zawodników. Trener stwierdził, że w tej akcji popełniono dwa faule w jednym epizodzie i że interweniował u sędziego technicznego. Według jego relacji tuż po tej interwencji przyznano kolejny rzut rożny, z którego padła bramka dla gospodarzy. Szkoleniowiec ocenił, że ta bramka „ustawiła cały mecz”.
Jakie zarzuty postawił trener?
Socha zarzucał arbitrom systematyczne błędy i niespójność z ustaleniami szkoleniowymi przed sezonem. W ocenie szkoleniowca system VAR miał pomagać, a często — jego zdaniem — przeszkadza i „wybiela” decyzje sędziów, którzy nie podejmują właściwych rozstrzygnięć. Dodał, że procedury odwoławcze wydają się przyjazne dla arbitrów — według niego ewentualna interwencja wymagałaby wpłacenia kaucji, na którą klub nie może sobie pozwolić, a sprawa i tak mogłaby zakończyć się na korzyść sędziego.
Co trener powiedział o drużynie?
Obok krytyki sędziowskiej Socha miał uwagi do własnych zawodników za niedosyt w wykorzystywaniu sytuacji bramkowych. Wspomniał, że zawodnik Sabiłło miał stuprocentową okazję przy stanie 1:0, a zaraz po niej Unia straciła drugą bramkę. Trener podkreślił, że zwycięża ten, kto potrafi być skuteczny, i przyznał, że Ruch Chorzów wykorzystał swoje szanse. Mecz w Chorzowie zakończył się porażką Unii Skierniewice.