W niedzielę 27 września około 19:25 na ulicy Rokicińskiej w Łodzi przebiegający przez jezdnię dzik zderzył się z jadącym prawidłowo Jeepem. Zwierzę nie przeżyło siły uderzenia. Kierowca pojazdu opuścił samochód bez obrażeń, a na miejscu nie było konieczności interwencji patrolu policyjnego.
Jak przebiegało zdarzenie?
Do kolizji doszło podczas wieczornej zmiany światła dziennego, gdy dzik wbiegł na jezdnię w kierunku centrum miasta. Samochód poruszał się zgodnie z przepisami, jednak zderzenie było na tyle gwałtowne, że zwierzę nie przeżyło. Na miejscu pozostały ślady zdarzenia, które zostały udokumentowane przez świadków.
Co stało się ze zwierzęciem i kto się nim zajął?
Pozostałości po dziku zostały zabrane przez służby komunalne. Kom. Agnieszka Jachimek z Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi poinformowała, że gdy zwierzę jest martwe, informację przekazuje się do inżyniera miasta, a ciało trafia do utylizacji. W związku z brakiem obrażeń u kierowcy nie nastąpił transport osób do szpitala ani przyjazd patrolu.
Czy zderzenia z dzikimi zwierzętami to częsty problem?
W regionie łódzkim liczba zdarzeń z udziałem dzikich zwierząt wzrasta. Z danych Polskiego Obserwatorium Ruchu Drogowego wynika, że w ubiegłym roku odnotowano ponad 2,5 tys. takich zdarzeń, podczas gdy w poprzednich latach było ich około 2 tys. rocznie. Na poziomie krajowym Fundusz Żubra i Instytut Biologii Ssaków PAN szacują, że rocznie dochodzi do około 22–30 tysięcy kolizji drogowych z udziałem zwierząt.
Jakie obowiązki ma prowadzący po kolizji z dzikim zwierzęciem?
Prowadzący pojazd, który potrącił zwierzę, jest obowiązany w miarę możliwości zapewnić mu stosowną pomoc lub zawiadomić jedną ze służb. Zgłoszenie zdarzenia odpowiednim służbom pozwala uniknąć konsekwencji prawnych. W praktyce po kolizji dokumentuje się miejsce zdarzenia i podejmuje decyzję o wezwaniu komunalnych służb, Policji lub innych uprawnionych instytucji.
Kierowca uczestniczący w tym zdarzeniu nie odniósł obrażeń, a zwierzę zostało zabrane do utylizacji.